Suzuki

ogłoszeniaceny używanychwiadomościdealerzyforumczęściksiążkilinkitapetyopiniedekoder VIN
  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Regulamin    Grupy    Czat    Rejestracja 
  Profil    Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości    Zaloguj    iboi - ogłoszenia

( Suzuki Vitara ) Oceń Suzuki Vitara II (2015-2017)



 
postów na stronie: 10 20 50
   Forum SUZUKI Forum Strona Główna -> ( Suzuki Vitara ) Oceń swoje auto
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dreng76

Czytelnik



Dołączył: 12 Wrz 2017
Posty: 5
Skąd jesteś (miejscowość / region): WARSZAWA
Posiadane auto: SUZUKI VITARA 1,6 2017
Piwa: 0/0
Wysłany: Wto 14 Lis 2017, 19:27
Temat postu:

Oceń Suzuki Vitara II (2015-2017)


Dobry wieczór, mam nadzieję "Suzuko-maniacy",

brakuje mi na tym forum "świeżych" ogólnych, jak i konkretnych opinii, czy uwag na temat codziennej eksploatacji Vitary II...

Wymogi unijne i rachunek ekonomiczny spowodują wkrótce odejście do motoryzacyjnej "szuflandii" m.in. benzynowego wolnossacza 1,6 w tej Vitarce.

Jak lapidarnie !
oceniacie eksploatację modelu Vitary II z tym benzyniakiem (1,6), czy szerzej tego modelu (Vitary II) ?
Mieliście więcej radości, czy kłopotów w jego użytkowaniou ?
Co najbardziej zawiodło wasze oczekiwania i wyobrażenia w tym przypadku ?

Planujecie w przyszłości kupno np.Vitary III w wersji z 1,4, czy raczej nigdy więcej ?
Co innego jeżeli nie np. Vitara III, pamiętając o realiach cenowych ?

Ciekawią mnie /oby nie tylko/ opinie bardziej personalne/konkretne na tak lub nie i emocjonalne, nie zaś statystyczne typu
/80 procent ankietowanych poleca to auto - 5 opinii.../.

Jak jest Vitara II każdy widzi.
Umiarkowanie droga, nieco przestarzała (co może być jakimś tam atutem), dosyć lekka, niezbyt paliwożerna. Raczej dla dwóch osób. Do jeżdżenia a nie popisów itd itp.
Realny konkurent (cena i charakterystyka) jeżeli kupujemy taki samochód (zakładam z 4WD) to Duster. Tu mamy "japońskiego Dustera" składanego u braci Węgrów.
Uaktualnijmy wspólnie powyższy wątek.
Powrót do góry
pokrowiec

Czytelnik



Dołączył: 22 Lis 2017
Posty: 3
Skąd jesteś (miejscowość / region): 3city
Posiadane auto: Suzuki Vitara 1,6 2017
Piwa: 0/0
Wysłany: Czw 23 Lis 2017, 18:41
Temat postu:

Vitara 2017


To co mi podnosi ciśnienie u mojej Vitary Comfort :No,- ale po kolei." Trynd" zestawu naprawczego u wszystkich nowych Suzukich .Szybciutko w bagażniku wylądowało od letniego kompletu pełne koło,oczywiście nie licuje ono z podłogą i chyba dojazdówkę ktoś we fabryce miał na myśli.Oczywiście zakup podnośnika był nieodzowny. Ostatni tłumik wygląda tak jakby chciał się schować a nie miał gdzie.Zaoszczędzono też na takim bżdzidełku jak oświetlenie bagażnika, niech tam....Jako że oboje z Moją Małzonką jestesmy raczej nikczemnego wzrostu to miejsca mamy potąd..Wkurzajacy jest start-stop jak nie zapomne to rozłaczam, po gwarancji pogrzebię w sofcie i unieaktywnię. Już 2 razy zatrzymano mnie za jazdę na przeciwmgłowych przednich w dzień przy pełnym słońcu...................... Laughing Mnie akurat nie wadzi kontakt po angielsku ale wygląda mi to trochę na takie handlowe niechlujstwo, jakby nas nie było te 40 mln i po co ma być po polsku.Reszta mi jak narazie nie podpadła w niczym.Teraz plusy:- Z rozmysłem wziąłem Comforta .Jak mi wynika z jazdy( od sierpnia 4 tys.km w różnych warunkach) to 120 KM na auto niewiele ponad tonę mające po mojemu daje radę.Zjada 6,3 - 6,8l/100 i to jest liczone wg wlane:przebieg.Komputr się wiele nie myli. Zamontowałem w ASO czujki cofania,zegar Kanji bo w tej wersji nie było, I kazałem metalik lakier dać. Boczne podmuchy na autostradzie dają popalić i tu nalezy czuwać.Jadąc po normalnej drodze zgodnie z paragrafem prawie nie słychać silnika.Widoczność wokół jak dla mnie dobra .Radia w drodze to ja słucham jak taryfiarz tzn na granicy słyszalności. Nawigację mam oddzielną, wypróbowaną obczajoną tak ze zadne centra medialne czy inne czujki deszczu mnie nie podniecaja.Dostęp do zarówek fantastico.Wszystko wypróbowane a nie przestarzałe.Ma się nie psuć a nie być na topie.Nasza Vitara uczyniła nas 70 tys.Jak coś nam zbraknie to wtedy dokupimy.W przyszłym roku kierunek Czarnogóra...Szwendacz właczony!
_________________
żeby pies nie ugryzł i żeby na łeb nie leciało no i żeby się nie psuł.
Powrót do góry
dreng76

Czytelnik



Dołączył: 12 Wrz 2017
Posty: 5
Skąd jesteś (miejscowość / region): WARSZAWA
Posiadane auto: SUZUKI VITARA 1,6 2017
Piwa: 0/0
Wysłany: Pią 24 Lis 2017, 17:26
Temat postu:

Re: ( Suzuki Vitara ) Oceń Suzuki Vitara II (2015-2017)


Dzień dobry,

podziękowanie za uwagi !

Krótka relacja z wyprawy czarnogórskiej (pod kątem wykorzystania "Zuzki" jako środka transportu latem po konkretnych górkach) może być naprawdę ciekawa i pouczająca również w aspekcie eksploatacyjnym...

Cóż. Każdy bolid w miarę leki i nieco wyższy na autostradzie przy bocznych podmuchach wiatru może przyprawiać o dodatkowy dreszczyk emocji.
U mnie "Sue" sprawdziła się na nieco dziurawych drogach miejsko-wiejskich, przy dosyć częstym wjeżdżaniu na raczej wysokie krawężniki;
no i wycieczka po czesko-polskich trasach karkonoskich udowodniła wyższość takiego bolidu od poprzedniego przednionapędowca (KIA Cee`d kombi wolny ssak 2 litry pojemności 143 KM).
Także jazda po niemieckich Rudawach była raczej przyjemnością, zwłaszcza że tubylcy jeżdżą tam oczywiście bardziej zdroworozsądkowo niż "nasz naród wybrany" i zwykle przestrzegają przepisów,a w takiej konwencji "Sue 1,6" nie ma prawa odstawać.

Nie ukrywam, że wymiana oleju silnikowego była dobrą decyzją (w sumie to już drugi raz tj. po "fabrycznym" umownie czyszczącym 0W 20 traktującym Polską jako kraj quasi polarny i zalaniu po kilkuset kilometrach przebiegu "ustawowym" także wg speców z ASO - 5W 30 wymieniłem go także po 2 tysiącach i był to dobry ruch - opiłki metalu widoczne były tzw. gołym okiem) . Do oleju na którym teraz jeżdżę dodałem nieco sprawdzonego przez lata Militeca, no i wraz z jakimś tam dotarciem słychać i widać (na dystrybutorze podczas tankowania) że "i mechanizmy są zadowolone i ja z ich pracy :).
Dlaczego i czy to nie przesada? Uważam, że nie. Ku ew. zastanowieniu poniższe przykłady.
Znajomy zlał "polarny" olej po 1067 km przebiegu i przyznał, że nie wyglądał ten olej dobrze.Wymienili mu go w ASO na 5W 30 z beki a mieli akurat Valvoline. Jednake nie spuścili z korka tyko odessali zwyczajowo.
Poza tym w obu przypadkach miał zalany olej na full i tak jeździł.Obecnie kultura pracy jego silnika i spalanie już jest gorsze, niż m.in. w moim przypadku. Inny użytkownik "Sue 1,6" wierzący bezkrytycznie w to co piszą producenci dawał bolidowi "ostro w palnik" od samego początku przekraczając przynajmniej dwa razy dziennie znacząco sugerowane mu przy odbiorze 120 km/h przy eksploatacji przez pierwsze +-2 tysie przebiegu. W efekcie był stałym (częstym) klientem ASO i zbył ze sporą stratą auto po 5 miesiącach eksploatacji.
Jego brat pomimo subtelnych ostrzeżeń ASO po odbiorze w czerwcu br "Sue 1,6" 4WD udał się nią po kilku dniach użytkowania do Włoch (ale nie tych w Warszawie) ale nie dojechał chłopina z rodziną (uszkodzony tłok oraz generalnie i konkretnie "motor kaputt". Oczywiście kolo twierdził jak "prawie każdy enerdowiec": Ich bin niewinny. Jechałem po autostradzie 110/120 km/h kilka godzin zaledwie...
Z tego co wiem po trudnych przepychankach z Suzuki Poland, nerwach, wydawaniu pieniędzy na biegłych, prawnika, straszeniu telewizją etc ostatecznie spokojnie jeździ drugim egzemplarzem "Zuzi" (wymienili mu chociaż początkowo nie mieli takiego zamiaru) i teraz chyba faktycznie nie przekracza zbytnio tych 120 km/h. Niestety "Zuzia" to nie klasa premium, mechanicznie też nie - więc warto ją chyba ułożyć na początku nieco się przemęczając, aby przez kolejne lata dobrze służyła - tak myślę.Oczywiście każdy jest kowalem swojego losu i portfela.
Pozdrawiam.
Powrót do góry
dreng76

Czytelnik



Dołączył: 12 Wrz 2017
Posty: 5
Skąd jesteś (miejscowość / region): WARSZAWA
Posiadane auto: SUZUKI VITARA 1,6 2017
Piwa: 0/0
Wysłany: Pią 24 Lis 2017, 17:26
Temat postu:

Re: ( Suzuki Vitara ) Oceń Suzuki Vitara II (2015-2017)


Dzień dobry,

podziękowanie za uwagi !

Krótka relacja z wyprawy czarnogórskiej (pod kątem wykorzystania "Zuzki" jako środka transportu latem po konkretnych górkach) może być naprawdę ciekawa i pouczająca również w aspekcie eksploatacyjnym...

Cóż. Każdy bolid w miarę leki i nieco wyższy na autostradzie przy bocznych podmuchach wiatru może przyprawiać o dodatkowy dreszczyk emocji.
U mnie "Sue" sprawdziła się na nieco dziurawych drogach miejsko-wiejskich, przy dosyć częstym wjeżdżaniu na raczej wysokie krawężniki;
no i wycieczka po czesko-polskich trasach karkonoskich udowodniła wyższość takiego bolidu od poprzedniego przednionapędowca (KIA Cee`d kombi wolny ssak 2 litry pojemności 143 KM).
Także jazda po niemieckich Rudawach była raczej przyjemnością, zwłaszcza że tubylcy jeżdżą tam oczywiście bardziej zdroworozsądkowo niż "nasz naród wybrany" i zwykle przestrzegają przepisów,a w takiej konwencji "Sue 1,6" nie ma prawa odstawać.

Nie ukrywam, że wymiana oleju silnikowego była dobrą decyzją (w sumie to już drugi raz tj. po "fabrycznym" umownie czyszczącym 0W 20 traktującym Polską jako kraj quasi polarny i zalaniu po kilkuset kilometrach przebiegu "ustawowym" także wg speców z ASO - 5W 30 wymieniłem go także po 2 tysiącach i był to dobry ruch - opiłki metalu widoczne były tzw. gołym okiem) . Do oleju na którym teraz jeżdżę dodałem nieco sprawdzonego przez lata Militeca, no i wraz z jakimś tam dotarciem słychać i widać (na dystrybutorze podczas tankowania) że "i mechanizmy są zadowolone i ja z ich pracy :).
Dlaczego i czy to nie przesada? Uważam, że nie. Ku ew. zastanowieniu poniższe przykłady.
Znajomy zlał "polarny" olej po 1067 km przebiegu i przyznał, że nie wyglądał ten olej dobrze.Wymienili mu go w ASO na 5W 30 z beki a mieli akurat Valvoline. Jednake nie spuścili z korka tyko odessali zwyczajowo.
Poza tym w obu przypadkach miał zalany olej na full i tak jeździł.Obecnie kultura pracy jego silnika i spalanie już jest gorsze, niż m.in. w moim przypadku. Inny użytkownik "Sue 1,6" wierzący bezkrytycznie w to co piszą producenci dawał bolidowi "ostro w palnik" od samego początku przekraczając przynajmniej dwa razy dziennie znacząco sugerowane mu przy odbiorze 120 km/h przy eksploatacji przez pierwsze +-2 tysie przebiegu. W efekcie był stałym (częstym) klientem ASO i zbył ze sporą stratą auto po 5 miesiącach eksploatacji.
Jego brat pomimo subtelnych ostrzeżeń ASO po odbiorze w czerwcu br "Sue 1,6" 4WD udał się nią po kilku dniach użytkowania do Włoch (ale nie tych w Warszawie) ale nie dojechał chłopina z rodziną (uszkodzony tłok oraz generalnie i konkretnie "motor kaputt". Oczywiście kolo twierdził jak "prawie każdy enerdowiec": Ich bin niewinny. Jechałem po autostradzie 110/120 km/h kilka godzin zaledwie...
Z tego co wiem po trudnych przepychankach z Suzuki Poland, nerwach, wydawaniu pieniędzy na biegłych, prawnika, straszeniu telewizją etc ostatecznie spokojnie jeździ drugim egzemplarzem "Zuzi" (wymienili mu chociaż początkowo nie mieli takiego zamiaru) i teraz chyba faktycznie nie przekracza zbytnio tych 120 km/h. Niestety "Zuzia" to nie klasa premium, mechanicznie też nie - więc warto ją chyba ułożyć na początku nieco się przemęczając, aby przez kolejne lata dobrze służyła - tak myślę.Oczywiście każdy jest kowalem swojego losu i portfela.
Pozdrawiam.
Powrót do góry
pokrowiec

Czytelnik



Dołączył: 22 Lis 2017
Posty: 3
Skąd jesteś (miejscowość / region): 3city
Posiadane auto: Suzuki Vitara 1,6 2017
Piwa: 0/0
Wysłany: Pon 27 Lis 2017, 16:23
Temat postu:

...w konwencji oceny Vitary pozostając....


...nawiązać chciałem do wypraw. Mamy jak narazie pokonaną jedną dłuższą - szwendajacą : przez Ukrainę,Rumunię Bułgarię (ośrodek przy tureckiej granicy),Kosowo,Jugosławię,Austrię,Czechy i do Polski (za jednym podejściem).Wspominam o tym nie dla chwały zadnej , ale zrobiliśmy ją kurduplem(znaczy 126p).Ja części limitujące jazdę miałem w takiej trzyćwiertnej torbie, byłem 30 lat młodszy, sporo głupszy ale zdeterminowany,- a przy maluchu człowiek aby jechać musiał umieć prawie wszystko zrobić. Wszystko wytrzymało, zrobilismy coś 6000 km i zdrowi wróciliśmy. Potem nastały czasy coraz to większego procenta elektroniki i mojego strachu "a jak piardnie coś co mnie przerośnie".Tak dochodzę do Vitary w końcu.Koło duże,Dynamika wystarczająca - jam nie ścigant już. A elektroniki jak mniemam to Ona ma jak i wszystkie...Nazabierać,- ileż w końcu można.I tak zawsze za dużo szmat a za mało mamony i pamięci na kartach. A maluchem czasem nie było gdzie w górach trójki włozyć ale szedł i towar wiózł.Ech koloryt ...I tu chciałem wspomnieć o oleju .Czy to Vitara czy inne Lambo to nówka motor będzie się docierał w obu przypadkach, Kapiel w 0W/30 pierwsze1500km całkiem wskazana bo potem zalewany jest 5W/30 olej deczko o innym indeksie wiskozowym i dodatkach. Po jakimś 1000 km nawet najbardziej topowy olej pięknie wyglądał nie będzie ale to nie olej jest przyczyną pociemnienia barwy ale dodatki myjące, antypieniacze, depresatory i inne takie.Jest filtr , jest ssak w misce zagiety i z filterkiem i w żadne opiłki widoczne okiem nieuzbrojonym nie chce mi sie wierzyć.Może trzeba było jakie 0,5 l przecedzić przez białe płotno bawełniane a pozostałości obejrzeć pod lupą.Czasem jest to korozja z michy.Ale i to ma po drodze filtry. Pękniecie tłoka to chyba incydent w owym egzemplarzu bo masowe to nie było.Ten Kolega jechał 120 na autostradzie, no a ile miał jechać!?. Wybieramy się do Montenegro wrzesień - pazdziernik a wtedy na Jadrance zaczynają się te cholerne podmuchy od strony Adriatyku i to nie cieszy .Reszta póki co przed nami.MALUCH WYTRZYMAŁ!!!!
_________________
żeby pies nie ugryzł i żeby na łeb nie leciało no i żeby się nie psuł.
Powrót do góry
Reklama








Wysłany: Pon 27 Lis 2017, 16:23
Temat postu:

reklama


Powrót do góry
dreng76

Czytelnik



Dołączył: 12 Wrz 2017
Posty: 5
Skąd jesteś (miejscowość / region): WARSZAWA
Posiadane auto: SUZUKI VITARA 1,6 2017
Piwa: 0/0
Wysłany: Pon 27 Lis 2017, 20:44
Temat postu:

docieranie, eksploatowanie nowej Vitary


Dobry wieczór,

opiłki w oleju silnikowym widoczne bez lupy / nie pisząc i mówiąc o opiłkach w oleju przekładniowym w nowym bolidzie również i tym naszym marki Suzuki to nie kwestia wiary a fakt.
Czy korozja z miski ? Być może ! A czy z miski, czy z innego elementu dopasowującego się w mikro skali metodą "obróbki skrawaniem" w to wydaje mi się wtórna sprawa. Ale to tylko mój pogląd.

Dealerzy kupczący modelami Suzuki na ogół przebąkują coś mniej lub bardziej wyraźnie o potrzebie jakiegoś tam dotarcia. Konkurencja motoryzacyjna im gorsza tym rzadziej statystycznie o tym w ogóle wspomina.

To podobnie, jak zalecana przez producenta/-ów wymiana np. oleju silnikowego (zwykle prześcigają się oni w deklaracjach na wyrost, czyli jak jedni sugerują zmianę po 15 tysiach to u nas "spoko" 20 tysięcy a jak tamci tyle to my 30 "bez problemu".I pisze się takie różne marketingowe mniejsze i większe głupoty, a nie każdy konsument musi mieć własne zdanie, doświadczenie i wierzy w to co przyjmuje papier, który jest cierpliwy.
Wiadomo że pierwszy olej czy to silnikowy, czy przekładniowy będzie wyglądał nieciekawie, dla laika nawet bardzo.Kolejne w zależności od wielu czynników, przejechanego dystansu, warunków i stylu jazdy też wyglądają mniej lub bardziej źle po "opuszczeniu miski".

(a tak przy okazji - ciekawe który obecny producent ma w swoich "instrukcjach" zalecenie wymiany oleju przekładniowego np. po 100 tys lub po prostu jak czujesz że skrzynia źle pracuje, biegi odczuwalnie gorzej wchodzą. Przykładowo BMW zalecało (10 lat temu fakt) np. w modelu 318i benzyna jak prawie wszyscy inni producenci - oleju przekładniowego nie wymienia się przez cały okres eksploatacji auta.
Serwisy w RP wymieniają go jednak po 150 tys.przebiegu.Producent odnośnie tego modelu założył marketingowo, bazując na statystyce, że takim samochodem w którym wszystko jest od razu "super" i tylko gaz, hamulec tudzież rura nie dojeżdża się w przypadku zamożnego I właściciela do 150 tys przebiegu, bo np. dwuletniego rzęcha i tak odkupi Turas, Polak czy inny Białorusin).
To dlatego nasi posłowie w swojej przeważającej masie bazując na tym co im fundujemy, twierdzą że auta muszą zmieniać co 1,5 -2 lata, bo po tym okresie to zajechane, rozpadające się "strucle".Jak jednak chcieć pojeździć bezpiecznie i bez spiny drugie tyle to wnioski nasuwają się same.

Znajomy (ten od tłoka) raczej na pewno nie jechał do Włoch autostradą zalecane max 120 km/ h po przejechaniu krótkiej trasy wstępnej po mieście - tylko znacznie więcej.
A że było upalne lato a silnik zalany "arktycznym" olejem 0W 20 jakim "dla czyszczenia" wg Suzuki zalewają wysyłane m.in. do Polski pojazdy to była prawdopodobnie główna przyczyna sygnalizowanej awarii.
Nie wiem dokładnie jakie są statystyki takich przypadłości w tym okresie eksploatacji ale ów nabywca Vitary uznał,że skoro kupuje nowy wóz i płaci sporo kasy to musi ?! mieć w zamian pełnosprawny samochód od razu i może go ostro piłować, bo kto mu zabroni. Nikt mu nie zabroni ale zamiast urlopu miał nerwówę.

A dealer słysząc określone dictum klienta wyszedł z założenia " a może się mu uda" i nie powtórzył mu wówczas łopatologicznie jeszcze raz co już mu powiedział. No i się jednak nie udało.
To że z drugą Vitara kolo postępuje już inaczej to tylko dowód, że jakaś tam ostrożność i potrzeba dotarcie we wszystkich nowych autach to fakt.
Vitara z uwagi na cenę i technologię wykonania oczywiście nie jest tu żadnym wyjątkiem. Chociaż żadna z poniższych
quasi filozofii motoryzacyjnej nie wydaje się optymalna niemniej po zakupie nowej Vitary lepiej jest kombinować na tzw. chłopski rozum i logikę pytając np. pana Google lub znajomego speca pana Zdzisia, niż że płacę, wymagam bo mi się należy.
To tylko mechanizmy.Jak są nowe to się dopasowują.
Jak jest gorąco to się szybciej przegrzewają, niż jak jest chłodno.I to by było na tyle.

A cytując z lekką parafrazą klasyka to należy w dzisiejszych czasach: "z rezerwą przyjmować to co producenci wypisują w opasłych pseudo instrukcjach obsługi" (będących de facto rozbudowaną reklamą). Jak masz jakiś kłopot - każdorazowo ich sugestia jest jedna -zgłoś się do autoryzowanego serwisu !
Ten wymieni podejrzaną część i kilka w pobliżu, a jak nic to nie da to się dowiesz, że ten typ tak ma lub z grubej rury: samochód jest źle użytkowany :)
Podrawiam
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
   Forum SUZUKI Forum Strona Główna -> ( Suzuki Vitara ) Oceń swoje auto Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1
Ogłoszenia sprzedaży - Suzuki Vitara »

Opinie o samochodach Suzuki Vitara - testy użytkowników »


 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Popularne dyskusje w dziale: ( Suzuki Vitara ) Oceń swoje auto


Suzuki

Grand Vitara

23 000

2005r.

145 000 km

pomorskie





Powered by phpBB © 2001, 2006 phpBB Group




Serwis partnerski portalu www.auto.plSamochody to nasza pasja
Copyright © Profit 2003 - 2018 Created by idealneT and OM System